Czcigodni Kapłani! Kochane Siostry! Drodzy w Chrystusie Siostry i Bracia!
1. BŁOGI CZAS DUCHOWEGO PORANKA
Drodzy Bracia i Siostry w Chrystusie, jedynym Odkupicielu człowieka, Droga młodzieży, kochane dzieci.
Za siedmioma górami, za siedmioma morzami,
za siedmioma rzekami jest wspaniałe królestwo,
gdzie szczęście mieszka za bezpieczną bramą pokoju i jedności;
gdzie radość wypełnia serce, a powodzenie życie,
gdzie nikt nie pamięta bólu ani przykrości.
Królestwo z księżniczką i księciem, który z miłości potrafi pokonać wszelkie przeciwności.
Tak zaczynały się bajki z naszego dzieciństwa,
... że jest wspaniałe królestwo,
... choć droga tam wiedzie trudna, ale do przebycia.
Dziś wiemy, że to nie bajka. Zapewnia nas Bóg, Stwórca i Ojciec nasz niebieski: Zakochałem się w Tobie. W Tobie stworzyłem najwspanialszy świat: świat miłości i szczęścia, świat mojej obecności. Tylko tam wejdź. Ludzie zdobędą kosmos, zbudują drogę na księżyc i na Marsa, ale zawsze pozostanie najtrudniejsza do przebycia ta niepowtarzalna droga: drogi do własnego serca, do swojego wnętrza, gdzie Bóg przebywa na osobności z każdym z nas. Myśmy poznali tę drogę w swojej rodzinie, u swoich rodziców - jest to droga wiary. Nią idąc dojdziecie tam, gdzie Bóg jest, i gdzie prowadzi z człowiekiem dialog miłości.
Marysia tu, na tej ziemi, wśród tych lasów, na tych ścieżkach pośród pól i łąk, biegając zaznała takiej wiary. Przez wszystko przemawiał do niej Stwórca. To był dla niej błogi czas duchowego poranka. Droga, na której pozwalał się nieść w lektyce, jak księżniczka, nieść do coraz pełniejszego szczęścia. Błogość dziecięcych lat, rodzinnej sielanki i bezpieczeństwa wypełniła po brzegi puchar jej życia.
W wówczas, gdy na tej drodze poznała Jezusa, zrozumiała, że to, co ją wypełnia, to jeszcze nie perły.
Rzuciła się w ramiona Jezusa, poświęcając swoje młode życie odosobnieniu, milczeniu, umartwieniu,
pokucie i modlitwie, jak czynili to święci, o jakich słyszała w dzieciństwie.
Wkrótce miała poznać, że jest jeszcze większa miłość Boga. Podjęła więc życie zakonne wciąż niesiona
do coraz pełniejszego szczęścia - wcześniej przez swoich rodziców i bliskich, a teraz na ramionach Jezusa.
I wtedy stała się rzecz nieoczekiwana:
jej wrażliwość zamiast piękna napotkała brud i wszy,
jutrzenkę młodości przyćmił ludzka nędza z przeszłością przekreśloną, smut-ną, beznadziejną,
a zamiast miłość, brak poczucia wdzięczności i wrogość.
Pokój wewnętrzny zmąciło bolesne rozdacie duszy z powodu tak wielkiej moralnej nędzy.
Bóg wyprowadził ją na pustynię i sam mówił do jej duszy:
216 "Dlatego oto Ja zwabię ją i wyprowadzę na pustynię,
by przemówić do jej serca.
17b A ona odpowie mi jak za dni swej młodości
20 Poślubię cię sobie na wieki,
poślubię cię sobie w sprawiedliwości i prawie,
w dobroci i miłosierdziu.
21a Poślubię się sobie w wierności" /Oz/.
Będąc pod opieką Brata Alberta, świętego człowieka obdarzonego intuicją i Bożym światłem, powierza się Jezusowi.
"Oddaję Panu Jezusowi moją duszę, rozum, serce i wszystko, co mam.
Ofiaruję się na wszystkie wątpliwości, oschłości wewnętrzne, udręczenia i męki duchowe -
na wszystkie upokorzenia i wzgardy, na wszystkie boleści ciała i choroby.
A za to nic nie chcę ani teraz, ani po śmierci, ponieważ tak czynię z miłości dla samego Pana Jezusa"
/Akt osobistego oddania - Brat Albert i s. Bernardyna/
Nie rezygnuje z zakonu, lecz z lektyki i błogości, by z Jezusem dzielić to, czym stał się dla ludzi:
cierpienie, radość, słabość. Wyznaje:
"Pan Cię woła: Przyjdź!
Gorliwość, żar, pokój, słodycz, cichość.
Zwrócenie się ku Bogu: wszystko dla mnie - moim Bóg.
Dopełniamy pracy Jezusa, Jego trudów, cierpień, miłości, cichości i boskich łez,
a szczególniej Jego miłosierdzia nad nędzami dusz i ciała bliźnich naszych" /1916.07.13/.
2. DZIELENIE JEDNEJ MIŁOŚCI
Człowiek, gdy cierpi, nie pyta o istotę cierpienia: Czy jest ono dobre, czy złe?
Jest pewny, że cierpienie jest złem, które ściągnął na ludzi pierwszy grzech.
Pyta o znaczenie cierpienia: Dlaczego ? Dlaczego ja cierpię ? Dlaczego mnie to spotyka ?
I dzięki wiarę w Jezusa, który przed nim cierpiał, może otrzymać niepowtarzalne doświadczenie,
takie jak stało się udziałem pewnej duszy:
- Gdy przyszło na mnie takie cierpienie, jakiego w życiu wcześniej nie znałem,
gdy ból niszczył we mnie świadomość i myśli, gdy zaczął mieszać mi zmysły,
wówczas podarowane zostało mi takie doświadczenie:
Ten Jezus, który z miłości przyszedł na ziemię, który wziął krzyż,
który umarł na nim, a po trzech dniach zmartwychwstał,
by w końcu wejść do chwały największej;
dziś ten Jezus nie tylko jest z Tobą,
ale On odczuwa twój ból, cierpi tak samo jak Ty.
Kto doświadczył takiej miłości i uwierzył w nią, pragnie z Jezusem dzielić jedną miłość.
On nie potrafi już żyć inaczej; bo wszystko wówczas zmienia się: on sam, jego życie, jego myślenie,
pragnienie, jego miłość. Wszystko.
"Wszystkie udręczenia, znudzenia, pokusy, cierpienia jakie przychodzą, cichutko spokojnie
i cierpliwie przyjmować, nie wyrywać się z tego i nie wychodzić. Pozostawać w tym tak długo
aż Pan Jezus usunie sam to cierpienie" /1906.01.21 - Zakopane/ - wyznaje nasza Błogosławiona.
I odtąd już nie będzie modlił się o cierpliwość w cierpieniu, a tym bardziej o oddalenie bólu fizycznego,
czy dotkliwego cierpienia psychicznego, czy udręczenia moralnego, czy też ciemnej nocy duchowej,
lecz przyjmie je, by w ten sposób z Nim, ze swoim Jezusem dzielić jedną miłość - bo On jest miłością.
3. CIERPIENIE - MIŁOŚĆ - MIŁOSIERDZIE
Dzielenie z Nim miłości doprowadziło Bernardynę do czynów miłosierdzia.
"Cierpienie i trud ustaje a miłosierdzie idzie dalej... .
Chciałabym czynić zadość każdej prośbie, otrzeć każdą łzę, pocieszyć słówkiem każdą
zbolałą duszę, być dobrą zawsze dla wszystkich, a najlepszą dla nieszczęśliwych.
Ból bliźnich moich jest mym" /1916.07.13/.
Pociągnął ją Jezus jak św. Piotra, który Korneliusza w Cezarei w słowach:
"Jezus z Nazaretu został przez Boga namaszczony Duchem Świętym i mocą, przeszedł dobrze czyniąc, uzdrawiał opętanych
przez diabła, bo Bóg był z Nim /Dz 10, 38/.
"'Jezus przeszedł przez świat wszystkim czyniąc dobrze'.
Ach! Jak słodycz napełnia mą duszę, kiedy przypominają mi sie te słowa wypowiedziane o Chrystusie" /1916.07.13/.
Ubóstwo, to zachowanie pragnienia Boga ponad wszystko
Posłuszeństwo, to zachowanie szczerości
Wierność Panu Bogu, to przynależność do Boga
Miłość bliźniego, to opaska dla wszystkich cnót:
"Jeśli jej nie będzie w duszy, to rozlecą się cnoty zebrane: to na cóż się przyda
miłosierdzie, praca, posłuszeństwo itd., jeśli miłości nie ma" /1917.09.03/.
Pokuta. Cierpienie, to zachowanie w duszy życia Bożego, to podzielenie tego,
co przeżył Jezus z miłości do nas:
"Jeżeli pokuty, cierpienia, bólu będzie nam brakować, to każda z nas niech wie,
że zaczyna życie z nas uciekać i robimy się martwe, bez ducha" /1917.09.05/.
A pycha to śmierć.
Błogosławiona jesteś Bernardyno, bo Bóg był z Tobą. Ty rozpoznałaś największą Miłość.
Ty jesteś dana Kościołowi na dzisiejsze czasy, czasy w których Kościół potrzebuje odwagi w podejściu
do każdej sytuacji człowieka: zwłaszcza gdy budzi ona obrzydzenie i odrazę.
Nigdy nie można gardzić człowiekiem - przyzna każdy. Ale co każdy z nas uczyni wobec człowieka,
który jest pogardzany, wyśmiewany, osądzany, potępiany, bo żyje w nieprawości, i to nieprawości,
która jest wynikiem życia w pysze i pogardzie dla wszelkich wymogów moralnych Kościoła i chrześcijaństwa;
wobec tego, który stał się niewolnikiem lub ofiarą słabości, i który gardzi sam sobą.
Słyszałem dojrzałą myśl młodego kapłana w niedzielnej homilii:
"Nawrócenie to odwrócenie się od siebie, a zwrócenie się ku Bogu. Odtąd On jest w centrum mojego życia.
Przestaję się skupiać na sobie, na swoich grzechach, a całkowicie zwracam uwagę na Boga".
Tylko Bóg może jedynie przemienić moje serce i moje złe postępowanie.
Często możemy sami stawiać w centrum naszej uwagi - nawet nie siebie, czy drugiego człowieka
- ale wszelki brak sterylności w: Kościele, wokół siebie, u postępowaniu drugiego człowieka,
a także w swoim sercu i przeszłości. I skupiać się na grzechu, nieprawości, słabości, nałogu, wynaturzeniach.
Sami wówczas nie zauważymy, że owczym pędem idziemy za kapłanem i lewitą, którzy zauważyli pobitego,
ale pośpieszyli na nabożeństwo a nie z pomocą.
A co na to Bernardyna? Gdy dowiedziała się o chorobie służącej pewnej Żydówki, która 30 lat nie była
u spowiedzi i nie chciała słyszeć o kapłanie, wiele razy posłała siostrę z posługą i najlepszym jedzeniem.
Kobieta poruszona niekłamaną dobrocią wyspowiadała się i pozwoliła Jezusa zakrólować w swym sercu.
Z taką dobrocią traktowała także tych, którzy nie szanowali przykazań Bożych, żyjąc w konkubinacie.
Miłość jest życiem przenoszonym w dłoniach miłosierdzia. Pycha zaś jest śmiercią, która zabija pogardzą i potępieniem.
Błogosławiona jesteś Bernardyno! Ty zauważałaś nędzę i nie tylko pośpieszyłaś z pomocą, na wzór dobrego Samarytanina,
Ty prowadziłaś do Chrystusa - do miłości miłosiernej i wcielonej, która jedynie potrafi podźwignąć z każdej nędzy
i przemienić nędzarza w dziedzica królestwa najdostojniejszego.
Błogosławiona jesteś Bernardyno! Ty jesteś geniuszem! Twoje oświecone serce, Twój umysł przeniknął
najgłębsze pragnienie Pana, wydobywając na światło dzienne niepowtarzalny dar dla świata - dar Boga:
jakim jest Jezus Chrystus - wcielone miłosierdzie niebieskiego Ojca: największa Miłość.