ścieżka     duchowość   
    
    
    
    
    
    
    
    
    
    
    
    

WIERSZE O ŚW. BRACIE ALBERCIE W KONKURSIE O PAJDKĘ RAZOWEGO CHLEBA W Parafii Świętego Brata Alberta w Puławach, 1990 r. Część I. Krzysztof KORTUN Z chleba Jeszcze i ten bochen chleba za wdowi grosz rozdasz przed końcem wieku z furty nieba za wolność za Polskę okrojoną z Kresów za pomordowane przez matki nienarodzone Orlęta i niewidomych komunistów. Dobry Bracie Albercie - chlebodawco miłości. «« powrót (Godło: "Wrzos") Brat Albert Zżółknięta postać ze starego zdjęcia; przydeptane marzenia o sławie zamazana rodzina, znajomi szarość życia aureolą duszy serce na dłoni na której brakło grosza dla samego siebie. I został tylko uścisk obszarpanych brudnych i niczyich. «« powrót (Godło: "Wrzos") Bracie Albercie Przyjacielu ubogich wierny synu ojczyzny Choć po tamtych krwawych latach pozostały blizny Niezmordowany, niestrudzony Dla biednych szukający wsparcia i obrony Niosłeś to co najbardziej w życiu potrzebne Słowo prawdy, Bożej miłości bratniej, pajdę razowego chleba. Zastanawiam się ilu Braci Albertów jest wśród nas Na których tylu biednych czeka... Nasze serca są obojętne zimne jak skała Choć wszyscy braćmi jesteśmy; Nasz dom to Polska cała. Dałeś z siebie wszystko Czym Cię Bóg obdarował Na wzór Chrystusa wszystkich umiłował. Uproś nam łaski byśmy mogli zwyciężać dobrem zło Z głodnymi gdy zajdzie potrzeba Podzielić się kromką razowego chleba By kiedyś przy spotkaniu w niebie powiedzieć: Miłości bliźniego nauczyłem się Bracie Albercie od Ciebie. «« powrót (Godło: "Biedny Brat Boga") Pieśń o Bracie Albercie "Piękno jest kształtem miłości"{ Norwid} Bracie Albercie, Adamie Chmielowski, Chlubi się Tobą cały naród polski. A pewien pisarz słusznie Cię ocenia, Żeś najpiękniejszy z jego pokolenia. To piękno w Tobie miłość kształtowała, Co w Wiecznym Pięknie źródło swoje miała, A że miłością Zbawiciela była, Abyś był pięknym do krwi umęczyła. Miłość uczyła - Albercie cierpiałeś: Piękna wolności w Powstaniu szukałeś, W sztuce zaś Piękno wyrazić chcesz Boga, Lecz On przemawia: To nie twoja droga. Nie tylko talent, lecz ramiona, nogi Trzeba dać Bogu, aż całkiem ubogi Duszę dasz nędzy, bo miłość aż taka W Oblicze Boga zmienia twarz biedaka. Ruszyłeś w drogę, stuka o bruk noga, Jako chleb dobry, Brat naszego Boga. Idziesz do biednych i już nie wiadomo, Czy to Brat Albert, czy to Ecce Homo. «« powrót (Godło: ?) Szkic odnowy Zawitaj do nas w gości Bracie Albercie z nieba stref Zaszczep w nas dar miłości by każdy dobry był jak chleb. Płynie w nas przecież krew Twoja a tacy inni jesteśmy dziś Wskaż przy kim nasza ostoja by czystą szatę sumień szyć. Pragnąłeś zerwać kajdany. Dziś przerdzewiały, pękły już Sztalugi gotowe i ramy malujmy obraz serc i dusz. Ty rękę nam poprowadź a my przyjmiemy mistrza szkic jak w życiu go stosować i w nowe jutro z Bogiem iść. «« powrót (Godło: "Światło") Bądź jak Brat Albert Gdzieś tam na piętrze dziecko w noc płacze A matka pewnie znów pije w barze Nie pozwól dziecku płakać za długo Bądź jak Brat Albert - bliźniego sługą. Idzie staruszka z laską coś niesie Oczy jej łzawią cała się trzęsie Już wiesz co robić nie myśl za długo Bądź jak Brat Albert - bliźniego sługą. Brudny, obdarty, pijany może Przeklina, płacze, moknie na dworze Patrzy bezradnie na ludzkie twarze Czy ktoś pomoże, czy się odważy? Podaj mu rękę nie myśl zbyt długo Bądź jak Brat Albert - bliźniego sługą. Płacze dziewczyna z domu wygnana Z dzieckiem pod sercem, bez chleba, sama Jak pies bezdomny tak nieszczęśliwa Snuje się nocą już ledwie żywa. Zechciej jej pomóc nie myśl za długo Bądź jak Brat Albert - bliźniego sługą. On takim pomógł dał serce, duszę I to jest piękne ... {Ja też tak muszę}. «« powrót (Godło: "Serce") Powinno się być dobrym jak chleb "Powinno się być dobrym jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić". Jego to słowa, jednego z nas Co życiem swoim innym niósł blask Trwonił swe serce z wielkim pożytkiem I czynił pięknym co było brzydkie. W tych co w łachmanach, w upadłych duszach Wskrzeszał człowieka na życia gruzach Brat Albert dobrem zło upokarzał Brat pogardzonych na nic nie zważał. Często wśród szyderstw i ośmieszenia Bronił od krzywdy i poniżenia Tych co już byli poza nawiasem Przywracał Bogu i ludziom z czasem Nie pytał nigdy skąd i dlaczego W łotrze nędzarzu witał bliźniego Służył cierpliwie z wielką pokorą - Tak zdobył chwałę i świętość swoją. Sam niepozorny był i kaleki A stał się jasny, wieczny i wielki To nam zostawił swe piękne słowa By sens ich poznać i chcieć stosować: "Powinno się być dobrym jak chleb, który dla wszystkich leży na stole, z którego każdy może kęs dla siebie ukroić". «« powrót (Godło: "Tęcza") K I M J E S T E M To chyba ja...Słyszysz Panie? Ja! człowiek zamknięty w sobie, dumny i wyniosły Nie mam nawet odrobiny współczucia dla innych, jestem nieczuły na odgłosy nędzy Kim ja naprawdę jestem... Moje serce przypomina kamienny głaz, nie umiem być dobry, choć tak bardzo tego pragnę Panie, dlaczego nie potrafię naśladować Twej miłości, dobroci Twego serca, serca jak wspaniały, przepyszny chleb do którego wyciągają swe ciemne rączyny dzieci Trzeciego Świata, o który błagają, choć jeszcze tak dziecinne, a już pełne bólu załzawione oczy... Wszystkim dajesz Siebie Jakże wybornie smakuje kromka przaśnego chleba, tak jak Twe Ciało - Panie. To dzięki Tobie na polu wśród chabrów i maków szumią złote kłosy zboża, a w wiejskiej chacie, spracowana wieśniaczka wypieka pachnący bochen, by nakarmić swe dzieci. Nie potrafię Panie naśladować Twej dobroci I cóż ... Cóż mi pozostało z mojej wyniosłości, z mojej zatwardziałości serca? Pozostałem sam, zupełnie sam, wokół mnie panuje pustka i nicość Jestem zaledwie maleńką cząstką tego świata, nie znaczę nic A tak bardzo chciałbym nauczyć się od Ciebie Panie litości i współczucia Pomóż mi! Pomóż otworzyć serce na pomoc drugiemu człowiekowi zagubionemu w samym sobie Jak jeden ze Sług Twych - Brat Albert pragnę "BYĆ DOBRYM JAK TEN CHLEB LEŻĄCY NA STOLE, Z KTÓREGO KAŻDY MOŻE DLA SIEBIE MAŁĄ PAJDKĘ UKROIĆ" Czy mi się uda, Panie... ? «« powrót Część. II. Zofia NOWACKA-WILCZEK Zupa według św. Brata Alberta Pani Anna która co dzień do zakonnic przychodzi i za zupą siada przed przyjęciem pierwszej łyżki gardło spowiada z biedy krzyżem zupę zamawia i odprawia obiad koncelebrowany po którym uroczyście i tak dostojnie odchodzi od stołu jakby to święta zupa była na kościach z aniołów później ją przeżywa na skwerku przysiada i opowiada zupę swej kucharce ze dworu Żarnosi która zginęła zaraz w trzydziestym dziewiątym i nawet za swe odejście nie raczyła przeprosić opowiada od początku do końca chwałę zupy głosi groszek po groszku marchew po marchewce gotowa wynieść nawet między wiersze zupę ze stołówki u Brata Alberta gdzie tym którym oprócz nędzy jeszcze jeść się chce czasem i którzy pazernie łakną przyjaznego słowa darmo zawsze dają nawet z kromką chleba serdeczność grochową lub pomidorową. Zofia Nowacka-Wilczek, Otwórzcie dobroć na co dzień, Antologia poezji religijnej "O pajdkę chleba razowego", Polihymnia, Lublin 1994. «« powrót Dariusz ŚLIWKA Okruchy Brata Alberta Wieczorem padał deszcz przyszedłeś przyniosłeś w kieszeni habitu okruchy z pięciu chlebów rozmnożonych w Ewangelii rozdasz je ubogim jak kwiat położysz na cierpiących dłoniach i wypełnisz miłością - ja Ci pomogę z Tobą deszczem i chlebem oddam się potrzebującym. Dariusz Śliwka, Otwórzcie dobroć na co dzień, Antologia poezji religijnej "O pajdkę chleba razowego", Polihymnia, Lublin 1994. «« powrót Kazimierz J. WĘGRZYN Ballada żebracza Pełna żebraczej nadziei skulona obok śmietnika szuka swojego szczęścia drżącą różdżką patyka obok z tupotem i gwarem ulica biegnie ruchliwa i zimną szumiącą falą nogi jej sine obmywa a ona głodem natchniona podnosi oczy do nieba bo widzi w każdym okruchu pachnący bochen chleba pełna żebraczej nadziei i głodna ludzkiej miłości stuka w pustą miseczkę drżącą różdżką litości a obok z blaskiem i gwarem życie jak wartki strumień na dnie którego ciężki i chłodny kamień sumień zaś ona w rozbitym wózku koślawym jak życie żebracze wiezie niemowlę przyszłości które cichutko w nim płacze pełna żebraczej nadziei w śmietniku pod oknem Europy owija łachmanem pogardy brudne skrwawione stopy i tęskni zmęczonym sercem by Bóg pochylił się czule i włożył pod krzyże ramion mocne skrzydlate kule bo chciałaby dojść do nieba gdzie chleba wielka sterta przy której czule schylona sylwetka Brata Alberta gdy tak cierpliwie się krząta i sadza obdartych gości by ich nakarmić do syta wielkim chlebem miłości... Kazimierz J. Węgrzyn, Otwórzcie dobroć na co dzień, Antologia poezji religijnej " O pajdkę chleba razowego", Polihymnia, Lublin 1994/. * * * «« powrót Wiesław ŚMIGIEL Wielu przychodziło do Jezusa zapytać o doskonałość odchodzili smutni bo mieli kolorowe ogrody kilka rodzinnych albumów i uwielbiali wędrówki na krańce realności ale pewnego wieczoru przykuśtykał beznogi włóczęga wsparty o ramiona pijaków, hulaków i bezdomnych zamiast spisu dobrych uczynków w zabrudzonej od farb dłoni trzymał kromkę chleba nikt o nic nie pytał razem powędrowali do bram świętości. Wiesław Śmigiel, Otwórzcie dobroć na co dzień, Antologia poezji religijnej " O pajdkę chleba razowego", Polihymnia, Lublin 1994. «« powrót